Pierwszy tom biografii Chopina pióra Alana Walkera był fenomenalny, a drugi jest jeszcze lepszy, bo i w życiu Fryderyka więcej się dzieje. Jego gwiazda błyszczy na paryskim niebie, kolejne kompozycje sypią się spod palców, życie towarzyskie kwietnie, a romans zamienia się w miłość. Ale to też czas choroby wyniszczającej zdrowie, zmagań z samym sobą, trudnych wyborów życiowych i codziennych smutków.
W swojej prozie Bianca Bellová nie nadużywa słów, a jej powieści są idealnie wyważone i skonstruowane tak, żeby przez długi czas po lekturze zaprzątać myśli czytelnika. Nie inaczej jest w przypadku najnowszego tomiku opowiadań „Takie urywki”, którym Czeszka udowadnia swoją literacką klasę.
Na mocy specjalnego dekretu papieża Leona XIV od 10 stycznia rozpoczął się w Kościele Rok św. Franciszka. Jest to doskonała okazja do otrzymania odpustu zupełnego dla siebie lub osoby zmarłej, ale też pretekst do przyjrzenia się z bliska samemu świętemu oraz jego naśladowcom. Jednym z nich był ojciec Jacek Filipiak, niepozorny zakonnik, który ponad sto lat temu zapisał się w sercach ludzi i współbraci.
Odchorowałam tę książkę. Wiedziałam o czym będzie, z resztą czytałam inne publikacje o ludzkiej niegodziwości, a jednak szkolne wspomnienia Charlesa Spencera wstrząsnęły mną tak bardzo, że w nocy budziły mnie koszmary.
„Pamięć drzewa” Tiny Valles to książka na jeden wieczór. Ładna, intymna i niespieszna opowieść o zwykłej rodzinie, która staje w obliczu choroby i jakoś próbuje sprostać nowej rzeczywistości.
Jak zawsze zimą wracam w góry najwyższe. Tym razem sięgnęłam po „Broad Peak. Niebo i piekło” Bartka Dobrocha i Przemysława Wilczyńskiego. Od początku widziałam, że to będzie dobra książka, ale nie spodziewałam się, że zrobi na mnie aż tak wielkie wrażenie.
Dokładnie 20 lat temu ks. Jan Twardowski wymknął się naszym oczom. O śmierci zawsze mówił jak o momencie przejścia, zdjęciu jednej koszuli, żeby założyć następną. Bez niej życie byłoby banałem. Przyszła po niego punktualnie, choć jak zawsze nie w porę. Jednak pamiętając, że „śmierć miłość od śmierci ocala” czuję dziś przede wszystkim wdzięczność za życie mojego najukochańszego księdza, którego wiersze czytam praktycznie całe życie.
„Babunia” Ivany Gibovej to książka-zmyłka, która wali kapciem z biedronką prosto między oczy. Domowym obuwiem odmierza się upływający czas od jednego końca dzieciństwa do kolejnego, bo wbrew pozorom słowacka pisarka nie snuje opowieści o rodzinnym cieple, ale o domu, który niszczy, zamiast dawać oparcie.
W 2025 r. wróciłam do pisania ręcznego i mówiąc szczerze niewiele rzeczy sprawiało mi tyle radości co ta prosta czynność. Odkurzyłam mój notatnik z cytatami z książek i większość z tego, co chciałabym zapamiętać przepisałam do mojego skórzanego brulionu. Miniony rok zdominowały w zasadzie cztery książki, to w nich zaznaczałam najwięcej fragmentów i to one najbardziej mnie poruszyły, dlatego i tutaj postanowiłam się skupić tylko na tych tytułach, bo kto mi zabroni. :)
Cześć! Nazywam się Marta Kowal i uwielbiam gadać o literaturze. Ex libris Marty to mój pamiętnik z przeczytanych lektur i towarzyszących im emocji. Rozgość się, usiądź wygodnie, a ja oprowadzę Cię po moim książkowym świecie. W sprawach wszelakich pisz śmiało na adres: martakowalik16@gmail.com