
Życie pęknięte na pół, liczone już zawsze na przed i po, poskładane nieudolnie, z dziurami w sercu i pamięci. Spacer jako ucieczka, wyobraźnia jako miejsce schronienia i umysł, który zaczyna szwankować i oszukiwać zmęczone ciało. „Dzień, w którym wieloryb przepłynął przez Londyn” Selja Ahava to powieść, w której nie wiadomo co jest prawdą, a co wytworem zaburzonej pamięci.
Nie potrafiłam oprzeć się tej książce, więc gdy tylko do mnie dotarła, otworzyłam okładkę i przeczytałam ją od razu w całości. Coś wspaniałego! Właśnie tak powinny wyglądać porządne publikacje popularnonaukowe dla dzieci. No i ten żartobliwy tytuł – „Czy wszystkie misie robią kupę w lesie?” jest doskonałym wabikiem na małych i dużych wielbicieli żartów i przyrody.
Papieżowi Leonowi XIV stuknął pierwszy roczek pontyfikatu. Papa Americano od pierwszych chwil podbił serca ludzi dzięki swojej sympatycznej powierzchowności, ale lubić papieża i zachwycać się jego zdjęciami (szczególnie w sportowych najkach) to jeszcze za mało. Jego trzeba słuchać z uwagą i brać sobie do serca słowa następcy św. Piotra.
Ostatnimi czasy nakładem wydawnictwa Święty Wojciech wyszła pięciotomowa seria dla dzieci „Księdza Twardowskiego pytania i odpowiedzi”. Książki ukazywały się kolejno od zeszłego roku, natomiast ostatni, zamykający tom jest jeszcze ciepły. Jak sami rozumiecie nie mogłam przejść obojętnie obok książek z nazwiskiem ks. Jana od Biedronki na okładce, a ponieważ każda z nich zasługuje na osobny wpis, to będę Wam o nich opowiadać z osobna. Dziś przyszła pora na część pierwszą, czyli „O tajemnicach wiary. Gdzie ukrył się Pan Bóg?”
Dawno nie czytałam tak dobrej książki non-fiction jak „Triest, czyli nigdzie” Jan Morris. To esej podróżniczy napisany w starym stylu, podszyty nostalgią i tym rodzajem zachwytu, który nakazuje podzielić się z innymi obiektem swoich uczuć. Kiedyś w ten sam sposób Mariusz Szczygieł opowiadał o Pradze.
David Attenborough kończy dzisiaj sto lat! Sto lat! Jak uczcić ten dzień? Najlepiej książką. „Na ścieżkach życia. Historia naturalna zachowania zwierząt” to pozycja tak samo wyjątkowa i wyrafinowana jak jej autor. Szalenie ciekawa i wciągająca, gwarantująca nie tylko dawkę konkretnej wiedzy, ale także będąca idealną comfort book.

„To za dużo dla mnie” Darko Cvijetić, czyli ostatnia z bałkańskich opowieści o krzywdzie i traumie, okazała się dla mnie najtrudniejsza w odbiorze. Podobna, poszatkowana narracja, krótkie rozdziały, poezja wpleciona między grozę wojennej codzienności – to wszystko znamy z poprzednich powieści autora. Jednak tutaj jeszcze głośniej wybrzmiewa temat winy i kary oraz pamięci, która ocala, ale jest też przekleństwem.
Druga powieść Darko Cvijetića jest jeszcze bardziej wstrząsająca niż pierwsza. W „Windzie Schindlera” dostaliśmy scenki z życia i umierania mieszkańców jednego wieżowca, skupiające jak w soczewce losy ludzi uwikłanych w wojnę domową. Natomiast „Czemu na podłodze śpisz” to już opowieści z pola walki, z wojny, która nie odpuszcza nikomu i z domu, bo przecież zawsze jest jakiś dom, w którym ludzie czekają i trwają zawieszeni pomiędzy światami.
„Winda Schindlera” Darko Cvijetića to powieść wstrząsająca w swojej wymowie, napisana na smutno, choć zwyczajnie, jakby autor, a trochę też bohater tej książki, nie miał sił tłumaczyć. Z resztą czy to co wydarzyło się na Bałkanach da się wyjaśnić? Czy do jakiejkolwiek wojny da się znaleźć racjonalne usprawiedliwienie? Można co najwyżej opowiadać, żeby to wszystko nie popadło w zapomnienie.